Media komentują zdarzenie z Życzyna, służby pracują nad sprawą

Dodane 16 listopada 2025, 17:05

Na sygnale, Trojanów




Zdjęcie z miejsca zdarzenia: x/Dyspozytura Trakcji "O krok od katastrofy kolejowej", "Akt dywersyjny na kolei w Polsce?", "Dziura w torach na strategicznej trasie kolejowej" - to niektóre z tytułów prasowym, które obiegły sieć po zdarzeniu do którego doszło dziś na terenie powiatu garwolińskiego.

Dziś rano o godz. 7.39 do dyżurnego Komendy Powiatowej Policji w Garwolinie trafiła informacja od  maszynisty pociągu relacji Dęblin–Warszawa o nieprawidłowości w infrastrukturze kolejowej w rejonie miejscowości Życzyn, w pobliżu stacji PKP Mika. Pociągiem w chwili zdarzenia podróżowało dwóch pasażerów oraz kilku członków obsługi. Nikt nie odniósł obrażeń.

Na miejsce niezwłocznie skierowano odpowiednie służby i funkcjonariuszy Policji. Wstępne oględziny wykazały uszkodzenie fragmentu torowiska, które spowodowało zatrzymanie pociągu. Dla zapewnienia bezpieczeństwa, ruch kolejowy w tym rejonie odbywa się po sąsiednim torze.

Dla tvn24.pl wypowiedziała się w sprawie Rusłana Krzemińska, rzecznika PKP PLK, która poinformowała portal, że spółka rano otrzymała informacje od jednego z przewoźników, który przejechał tą trasą, o tym, że jest jakaś nierówność. Od razu poinformowano kolejnego przewoźnika, którego pojazd miał przejechać jako kolejny, o tym, żeby zachował ostrożność, bo być może coś jest nie w porządku z torem. Ten wyczuł nierówność. Poinformował spółkę, że coś się na tym torze niedobrego dzieje. Później na antenie TVN24 Krzemińska podała, że bardzo szybko powołana została komisja. - To nasza, wewnętrzna komisja PLK, którą się uruchamia w momencie incydentów i podobnych zdarzeń związanych z bezpieczeństwem. Na miejscu dalej pracują służby, w tym policja

Natomiast portal Miejski Reporter poinformował: Mieszkańcy okolic stacji Mika relacjonują, że w sobotni wieczór w pobliżu torów miał być słyszany głośny huk przypominający wybuch“. Zgłoszenie dotyczące hałasu wpłynęło do policji około godz. 21–22, a patrol skierowany na miejsce nie stwierdził wówczas żadnych widocznych nieprawidłowości. Zarówno mazowiecka, jak i garwolińska policja zaznaczają, że na obecnym etapie nie łączą jednoznacznie sobotniego zgłoszenia o hałasie z niedzielnym uszkodzeniem torowiska – okoliczności obu zdarzeń są przedmiotem trwających czynności wyjaśniających.

Portal poinformował też, że na miejscu działała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) oraz specjalistyczna grupa ratownictwa chemiczno-ekologicznego z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 6, która wspierała działania służb przy zabezpieczeniu uszkodzonego odcinka torów oraz badała materiały.

"Absolutnie dementuje spekulacje"

Karolina Gałecka, rzeczniczka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji przekazała TVN24, że policja po otrzymaniu informacji zaczęła prowadzić swoje działania, a na miejscu obecny jest także prokurator. - Dopóki trwają czynności, nie możemy spekulować, co było powodem odłamania torów. Jest to niewielki fragment, który został odłamany - wskazała rzeczniczka.

TVN24 zapytał w wywiadzie czym zajmują się na miejscu służby? - Praca prokuratury i policji skupia się na tym, by ustalić w jaki sposób doszło do odłamania kawałka torów - wyjaśniła. Lokalne portale podawały, że w okolicy uszkodzenia torów było słychać huk. - Nie został potwierdzony żaden wybuch przez służby. W związku z tym absolutnie tutaj dementuję te spekulacje - podsumowała Gałecka.

Komentarze (2)

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Redakcja portalu Garwolin24.com nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Każdego użytkownika obowiązują zasady komentarzy.
jzs
  (20 listopada 2025, 10:04)
Jeżeli Pani ze wsi Mika dzwoniła na policję ok.21,3o w sobotę ,po silnym huku wybuchu , Policja przyjechała ,pobieżnie sprawdziła i odjechała . Tak podawały inne media , to jak w końcu było, od kiedy Policja uruchomiła system zasad bezpieczeństwa z jakim opóźnieniem !?. Wymaga to wyjaśnienia ,bo przez wyrwę niebezpieczną w torach, do rana w niedzielę , przejechało 8, 9 czy 12 pociągów ? !!!.. Przecież biorąc na logikę , maszynista pierwszego pociągu, czując szarpanie pociągu powinien , zatrzymac swój pociąg, powiadomić służby PKP , o nie jasnym hurgotaniu na torze odcinku PKP Mika, ma łaczność bezpośrednią radiową w sieci PKP. Co się działo prze tyle godzin ???!! , to potrzeba wyjaśnić na przyszłość, zmienić ewentualnie regulaminy PKP o postępowaniu obsługi kolei w sytuacjach awaryjnych ( bo czytamy o kładzionych podkładach na torach ,ładunkach wybuchowych, elementach metalowych mogą być to np. płozy, rozkręcaniu ,przecinaniu torów ). Ostatnie zdarzenia w RPi np. w Słowacji , wymuszają bardziej dostosowane do sytuacji rozwiązania systemowe organizacyjne i techniczne , czujniki (światłowody) pod szynami,czujniki pod lokomotywą na huk - jako pierwsza przejeżdźająca kołami, czujniki do przodu sygnalizujące maszyniście o
przeszkodzie na torze -szynach itp. Nie może tak być ,że przejeźdźa dalej 8-czy 12 pociągów ,w takim zagrożeniu. Tu grzmi opozycja , ale z tego należy wyciągnąć wnioski. Zagrożenia takie mogą być nie ostatnie ,widząc co się dzieje wokół !!.
Wuj
  (27 listopada 2025, 20:27)
Policja to nie będzie się zajmować torami. Tam mandatów nie wypiszą a gdzie są? Stoją jak widły w gnoju przy drogach a najlepsze że blisko domu rodzinnego . Jeden w aucie a drugi gdzie? Na obiadku ? Czy babę sprawdza czy mu ktoś nie posuwa? Wymagać od policji skojarzenia wybuchu z czymś takim jak tory? Ludzie nie wymagające od policji myślenia przyczynowo skutkowego . A przynajmniej nie od każdego z nich. Kiedyś był taki co nie wiedział nawet kto go zrobił a co dopiero takie rzeczy